nie chcę mi się spać 2010-01-02 02:36:18

Mąż spi. a ja nie. a sylwestra odsypiałem krócej niż on. no to sobie siedze w dużym pokoju i dumam.

Dzisiejszy dzień dał trochę przestrzeni by pochylić się ze swoimi myślami nad tematami głębszymi, niż bieżące sprawy. Głębszymi?!? Pierdolenie. Mhmm… po prostu nie „operacyjnymi”. Brakowało mi tego.

Sylwester u uzbrojonego. Mąż + mła + 2 postacie tzw „przyjaciele domu” + postać z pracy (niespodziewanie). Mąż zaskoczył życzeniami. Taka mała retrospekcja do roku ubiegłego.

To był dobry rok. W sumie. Niech ten będzie inny, nie gorszy. Bym dokonywał w nim właściwych wyborów. I by mi starczyło na nie siły.

Zmieniłem się. Bardziej potrafię zanjdować radość w tym co mam, ustalać priorytety i zabiegać o to czego chce najbardziej a...dostrzegać to czego chcą inni. Nie wymyślać non-stop nowych celów. Tu zaszła zmiana. Cieszy mnie.

skomentuj (6)

BUKA w oczach 2009-03-04 06:29:59

Pamiętacie z polskiej wersji "Muminków" postać BUKi?!
Nadchodziło coś w kształcie i o kolorze gnijącego stogu siana ze świecącymi oczami a wszystko wokół umierało...
Po tym odcinku unikałem "Muminków" jak ognia. Buka stał się syndromem wszystkiego co najstraszniejsze.

Ostatnio spoglądam na półkę w łazience JAZZa a tam....soczewki 30dniowe w opakowaniach w kształcie BUKi... Małe BUKi z soczewkami w brzuchach... nawet oczy mają.

Dzielę życię i wpuszczam do wyra "Faceta z BUKą w oczach".


Dopiero niemożność zasnięcia spowodowana wylęgiem wirusów w ciele i towarzyszącym temu objawom zmusza mnie do spojrzenia wstecz. Ciągłe zebrania, wyjazdy, delegacje, kickoffy, projekty powoduja, iz kazda wolna chwile poswiecam JAZZowi.

Gosciowi z Buką w oczach.

Jest mi dobrze. Ale czy innym z tym jest? Temperatura powyzej 39 uwolniła czas na analizę.

skomentuj (9)

przy garach 2009-02-08 16:49:58

no tak. a ja się dziwiłem jak blogi zamierały kiedy single sie rzucały w nowe związki.
kazdą chwilę wolną staramy sie wygospodarować z Jazzem dla siebie. Kino, teatr, wyjazd, lub przynajmniej wspólne gotowanie obiadu u mnie lub u niego w domu. A czasem odpoczywamy od siebie w swoich mieszkaniach - tak dla zdrowia psychicznego. Ale 2 takie noce oddzielnie pod rząd i....kurcze jednak się tęskni.
w pracy wiecej obowiazków i naprawde 3 bardzo ciekawe projekty.cieżko jest niepracować po 16 h na dobe jak sie ma duzo roboty i godzić to z życiem domowym - ale ...uzbrojonemu sie chce ten trud podejmować.
Nowy Rok, który rozpoczął się od słów Jazza, które ...zmieniły mój świat. Nie widziałem tej nocy ogni sztucznych nad Pragą.
Najlepszy Sylwester w życiu uzbrojonego.

Tatuaż już się wygoił. Niezle wygląda - nieskromnie mówiąc. Pod koniec lutego bedzie jeszcze kończony. Minus tatuowania - to jednak naprawdę momentami boli :) Ale warto - efekt przerósł oczekiwania. Cała łydka ma nowy design.

Siłowania regularnie 3x w tygodniu utrzymana. Przynosi juz 1 efekty, nie jest tak zalosnie jak było w listopadzie a i miejsce na drugi tattoo, ktory na urodziny - już się ładnie zarysowuje. No a przede wszystkim kondycja wzrasta. I bynajmniej (poza slodyczami) nic sobie uzbrojony nie odmawia.

Walentynki planowane w Oslo. Coby za ciepło nie było :)

A klikam korzystając z faktu, że obiad sie na kuchni robi. W oczekiwaniu na powrót Jazz z pracy.
A sie porobiło. Uzbrojony przy garach.

W sumie to pewne rzeczy sie nie zmieniają - męzowie tak, kochankowie a .. ugotować zawsze kiedyś trzeba.

Niemniej....takie wieczory z Jazz i domowym oboadem lubie ekstremalnie. Warto stać przy garach.

i Zeby nie było. Nie zawsze jest sielankowo. Bywa trudno. Ale tym fajniej jest potem. W końcu o to chodzi.

skomentuj (1)

Meska bohaterska podswiadomosc, odpowiednią lekturą ukuta 2009-01-19 01:04:00

Stoimy z Jazzem na przystanku tramwajowym koło Arkadenu. Wracamy z kina z „Australii”. Jazz coś tam opowiada ale od kilkunastu sekund uzbrojony go nie słucha. Wpatruje się przed siebie w torowisko. Z lewej strony najeżdża powoli tramwaj. Prosto pod niego, w poprzek torowiska zmierza dziewczyna.
Uzbrojony bynajmniej nie krzyczy: Uwaga, Stój czy cokolwiek w tym rodzaju.
Odwraca wzrok, łapie nieświadomego Jazza za ramie i szepcze:
 - Kurwa, Jezu, Nie, Nie mogę. Nie to.

Na szczęście wóz zatrzymuje się z pół metra przed dziewczyną. Teraz już wiecie, dlaczego uzbrojony nie może być ani Supermanem ani SpiderManem ani Aniołem Stróżem czy nawet choćby elfem. Nikogo by nie uratował. Jego podświadomość nie jest kompatybilna z oprogramowaniem: jakiekolwiek działanie. Męska też zbyt nie jest. Ale słownictwa skrajnego używa.

 Stanowczo wychowywanie na podręczniku do „Medycyny Sądowej” nie wyszło mi na dobre.
 Matko, pamiętaj: Dziecko Twój Skarb!! Pilnuj tego co czyta !

skomentuj (2)

w uzbrojonej głowie dobrze 2008-12-12 08:08:40

To nie jest tak, że ktoś zmienia twój świat. Jazz zmienia mój sposób postrzegania świata. I to znacznie. Czuje zmiany w uzbrojonym. Praktycznie każdego dnia.

Dobrze mi.

Na tydzień uciekliśmy od rzeczywistości i dosłownie do puszczy. Do żubrów. Wróciliśmy sobie bliżsi. Tak, właśnie tam poczułem, że to jest dokładnie to. Ten moment mojego życia i chcę aby taki był. Poddałem się ostatecznie. Przestałem bronić, kontrolować emocje. Jazz jest teraz ich .......
Dzięki Jazzowi przypomniałem sobie jak wiele z tego co na spotyka zaczyna się w naszej głowie. Dzieki Jazzowi w mojej głowie zaczyna się ostatnio tylko dobrze.

Powrót na siłownie. Boli. Jeszcze 2 treningi i powinno być normalnie. Ale już teraz przyjemnie czuć ta energię tuż po. Trener mówi, że w maju siebie nie poznam.

Na 16 stycznia umówiony został tattoo. 6 godzin i ….to o czym uzbrojony myslel od 3 lat stanie się faktem. Kiedy facet od tattoo przyłożył 32 cm wzór – poczułem, że właśnie to chcę mieć. Wręcz nie mogę się doczekać!

W pracy podwyżka od stycznia, zapowiedź awansu od lipca. I nastrój świąteczny pierwszy raz od lat nie drażni. Przeciwnie.

Być szczęśliwym …głupio mi? Właśnie nie. Jestem. Dobrze mi. Po prostu.

skomentuj (4)

superHero procentowy vs. ten z "nam strzelać nie kazano" 2008-11-23 23:30:52

„Szczęście [polega] na tym, że chcesz tego, co dostałeś.”
Zatem ja jeszcze nie jestem szczęśliwy. Ale zdaję sobie sprawę z tego, iż jeżeli nie jestem to może tylko i wyłącznie z powodu tego co siedzi w mojej głowie a nie z powodu przyrody okoliczności. A może nie… Nieważne :)

„Wszystko Się może zdarzyć Gdy głowa pełna marzeń Los srebrzy się o Twoich stóp. Królujesz mu”

Masz pecha czytelniku, właśnie przed chwilą gdzieś to puścili i się do mnie przykleiło...

Jest dobrze. Jazz mnie uczy. Czas z nim mnie uczy. Siebie. Np. że nie można być przywiązanym do tego jaki Ty masz obraz w głowie, wykuty latami doświadczeń, nawyków, własnych wyobrażeń. Wszystko zaczyna się w naszej głowie. I wszystko dokładnie tam może polec. Skup się na celu uzbrojony. Wsłuchuj się nie w to co wydaje ci się, że chcesz & powinieneś usłyszeć lecz w to co słychać.

I dokładnie tak staram się czynić. I powiem tylko tyle, że przynosi to wiele niesamowitych chwil.
Właściwie wszystkie słabsze momenty następują tylko i wyłącznie wtedy, kiedy pozwalam sobie na schematy odzwierciedlające dawno minione czasy. Kiedy dopuszczam na chwilę do mikrofonu strach, wywołany nieznajomością swiata w jaki przyszło mi się zaglębiać. Jazz uświadamia mi za każdym razem jak bardzo się zmieniłem. I jak bardzo już nie chcę żyć tak jak…..przez ten cały czas mi się wydawało, że gdy znów będę mógł żyć to będzie prawdziwe szczęście…. Nic bardziej mylnego. Jazz jest tak inny i odkrywanie go daje mi więcej niż …dążenie do spełniania własnych pragnień. Chcę być dla niego a dopiero po tym aby on był dla mnie. I to właśnie uczucie daje mi power! Nie tylko on się otwiera, otwieramy się coraz bardziej na siebie nawzajem.
To tyle z kuźni emocji – zaczyna być normalnie i to mnie cieszy:)

Dziś odkryłem, iż bardzo efektywny i wydajny w pracy jestem po….3 drinkach z colą! W 2 godziny machnąłem 5 tematów, które przez cały tydzień mnie ścigały a jakoś zwalczyć ich nie mogłem. A tu proszę – GW siedział naprzeciw i uprawiał na moim laptopie miłość wirtualną a ja na kolejnym /  służbowym popijając procentowe drinki przebijałem się przez zadania jak co najmniej superHero własnej korpomutti.

Prawdziwa zima dziś. A ja nie zauważam ani jesieni ani zimy. Nie w mym nastroju :) I to również w dniu, w którym strzelali w powietrze gdzieś w okolicy w której jechał Prezydent…. Tia….. „Wywiadów Pełne Gazety” Sądząc po natychmiastowej konferencji prasowej - Oto dziś narodził się kolejny SuperHero. Mła niniejszym oddaje mu w pełni zasłużoną Palmę Pierwszeństwa :)

skomentuj (2)

obraz odbity w szybie metra. niepojedyńczy. 2008-11-11 21:05:58

Tak, mam prawo się bać. Ale mam też prawo wierzyć, że będzie dobrze. Dokładnie tak jak w tych momentach kiedy czuje ciężar jego głowy wtulonej w moje ramię lub pierś. Albo Kiedy siedzę obok niego w teatrze ……lub naprzeciw jego twarzy przy restauracyjnym stoliku….też kiedy jedziemy razem metrem a ja się wpatruje wykorzystując moment jego nieuwagi na wprost w nasze odbicie w szybie okna…i widok ten, jego głowa pochylona nad monitorem komórki obok mojej głowy – zapiera mi dech [tak książkowo i literacko banalnie] …. i jeszcze w tych wielu innych chwilach kiedy po prostu jest blisko a mnie.. - jest tak jakby tych wszystkich demonów stworzonych przez mła nie było.
Mam prawo wierzyć, że będzie dokładnie tak jak mi w takich momentach jest. Dobrze.

Nigdy wcześniej o nim nie pisałem wprost. Bałem się go spalić przedwczesną zapowiedzią?

Nazywa się - Jazz / bo dla mojego ucha jest jak właśnie taki utwór. Smakuje i pachnie jak herbata earl grey …mocny, bardzo aromatyczny a zarazem ….delikatny. Nie lubi mięty. Jest twardy z zewnątrz. Ma duże poczucie humoru. Często wywołuje u mnie salwy śmiechu. Lubię go słuchać, patrzeć na niego i ….dotykać, chłonąć jego zapach. Mam ciary gdy zaczyna śpiewać. Ciekawe czy wie jak niesamowity ma głos? A końcówki fraz jazzuje dokładnie tak jak lubię.

Jest moim partnerem.
Bosssshe czuje się jakbym się uczył chodzić po jakimś wypadku…..

Niespodziewałem się tego. Sam przed sobą nie przyznawałem się jak bardzo tego pragnę – jego bliskości i …by było mi prościej przejść nad niespełnieniem do porządku dziennego, z góry już w lecie jak się spotkaliśmy obwarowałem się fortecą z argumentów dlaczego nie. A on po prostu jednym zdaniem ją wysadził. I zrobił to dokładnie w dwa lata po tym kiedy sam siebie wtłoczyłem do pudełka z napisem „Nie otwierać”. Nikt”.
Otóż dziś w 2008 mogę otwarcie zadeklarować: Nie „Nikt”.
Jestem fajnym facetem i mam sporo powodów by tak o sobie mówić. A Jazz to dostrzega. A ponadto ja spotkałem kogoś kto powoduje, że ..wierzę, że będzie dobrze. Że przyjmuję do wiadomości, iż to co było jest faktem z przeszłości i odrzucam demony. Że mam ochotę się wtopić w niego i być jednym wspólnym kształtem.

Niesamowity weekend. Zaczynam coś noawego. Jestem gotowy i..będzie mi łatwiej. Mam swój własny Jazz.

skomentuj (3)

Księga Gości
UZBROJONY IRONIC LOOK
Krasnale Polska Krasnoludowa
trzask&prask - genialne wyczucie humoru :) obejrzyj waw -bo to perła wschodu + pikczers i kulinaria w bonusie
opierniczony ten heteryk ironista ma styl :):):)
zupa rozweselacz
Rafał z Tomkiem Dobre scenki rodzajowe

ADRES BIURA RZECZNIKA PRASOWEGO
uzbrojony@gazeta.pl

CZY RZUCI NA KOLANA????
Bartosz po prostu
literatura

ODWIEDZANE BO LUBIANE I SZANOWANE
corpusdelicti ziomal
roboczy Pingwina rodziny przypadki
jurysta "skrót wiadomości" 45 minut po
PRAWIE jak Hanibal Lecter czyli nowe wcielenie M.Dr
exilentio dobrze ze są tacy
impostor tak samo ubrany :)
love from homo side w lubianym stylu? :)
wizje peronowe znacznie więcej niż standardy PKP
vingoe polubiłem te wizje
wieża docenia zapachy i kolory
Tarquin paski na zapleczu apteki

ULUBIENI tzn. NAWIEDZANI, śledzeni i CENIENI:P
steno czyli życie wewnętrzne na czarnym tle
GRAMATON come back!!!!
neubauten industrialny przyjemny "hałas"
Pan Plastelina fiolka esencji przyjemności
Deus przyprawowy i smakosz SZAMAN
do patrzenia rzewne widoki
naiwny facet z mniejszym przebiegiem
sommer wciągnął mnie